Wiceminister klimatu Ireneusz Zyska ocenia, że obecna ciepła zima jest pod pewnymi względami korzystna dla gospodarki i generuje mniejsze zapotrzebowanie na paliwa stałe, ograniczając niską emisję i smog, ale za to wiosną z problemami powinni liczyć się rolnicy. Resort klimatu pracuje nad zaktualizowaniem polityki energetyczno-klimatycznej. Ważnym jej punktem ma być budownictwo, które będzie...
Przez pandemię koronawirusa życie społeczne i zawodowe przeniosło się do internetu. Już 94 proc. Polaków korzysta z niego co najmniej raz dziennie, często przy okazji pozostawiając w sieci swoje dane. To zwiększa ryzyko wyłudzeń i kradzieży, a 40 proc. użytkowników zetknęło się już z podejrzanym mailingiem. Mimo to ponad połowa nie zna i nigdy nie korzystała z usług...

Czwarty lockdown byłby gospodarczym złem i nie wszystkie firmy zdołałyby go przetrwać – ostrzegają przedsiębiorcy z Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie, którzy już w lipcu apelowali do rządu o jasną deklarację, że nie będzie już tak restrykcyjnych obostrzeń jak podczas trzeciej fali. Ich zdaniem jedyną skuteczną drogą do pokonania pandemii koronawirusa są masowe szczepienia. Minister zdrowia Adam Niedzielski przyznał niedawno, że rząd przygotowuje się na różne scenariusze kolejnego wzrostu zakażeń. Założenia są takie, żeby ewentualne obostrzenia wprowadzać strefowo, w tych regionach, które mają niski poziom zaszczepienia. Inną rozważaną opcją są restrykcje tylko dla osób niezaszczepionych.

Wprowadzenie kolejnego lockdownu będzie gospodarczym złem dla przedsiębiorców. Nie wiem, czy wszyscy przedsiębiorcy tak dzielnie by sobie poradzili, dlatego że nasza psychika też ma pewne granice odporności. Uważam, że do tej pory nie poznaliśmy wszystkich skutków wprowadzenia poprzedniego lockdownu i niektóre społeczne skutki mogą się pokazać dopiero za kilka miesięcy. Dlatego też powinniśmy zrobić wszystko, żeby przyspieszyć proces szczepień i żeby do końca roku jak największa liczba Polaków została zaszczepiona – mówi agencji Newseria Biznes Hanna Mojsiuk, prezes zarządu Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Przedsiębiorcy z obawą patrzą na zapowiadany powrót wysokiej liczby zakażeń. Według prognoz rządu na przełomie września i października może nastąpić szczyt czwartej fali pandemii, a liczba dziennych zachorowań może sięgać 15–20 tys. Ministerstwo Zdrowia przygotowuje się na różne scenariusze. Na razie jest mowa o tym, że ewentualne obostrzenia będą wprowadzane strefowo, w zależności od liczby zakażeń i poziomu wyszczepienia w danym powiecie. Planowany jest powrót zielonych, żółtych i czerwonych stref, ale limity, które będą decydowały o kwalifikowaniu się do poszczególnych stref, zostaną podniesione.

– Obecnie żyjemy w czasach takiej małej normalności. Jeżeli czwarta fala będzie wypłaszczona, jeżeli proces szczepień będzie przyspieszony, to nie będziemy odczuwać tak mocno restrykcji czy też groźby kolejnego lockdownu. Bardzo trudno jest jednak przewidzieć, co się wydarzy, możemy jedynie robić wszystko, aby temu zapobiec – mówi prezes PIG w Szczecinie.

Jak informuje Ministerstwo Zdrowia, do tej pory wykonano prawie 36 mln szczepień. W pełni zaszczepionych jest ponad 18,5 mln Polaków. Eksperci podkreślają, że to za mało, by osiągnąć odporność zbiorową. Akcja szczepień wyraźnie spowolniła. Minister Michał Dworczyk informował, że chętnych jest ok. 160 tys. osób tygodniowo.

Zachodniopomorscy przedsiębiorcy już na początku lipca zaapelowali do premiera o jasną deklarację, że kolejnego lockdownu nie będzie. Jak podkreśla Hanna Mojsiuk, w tej sprawie firmy w całym kraju mówią jednym głosem, co wynika z trudnej sytuacji w wielu branżach, najbardziej dotkniętych dotychczasowymi obostrzeniami.

Nasi przedsiębiorcy czują się trochę pomijani w decyzjach dotyczących wprowadzania lockdownu czy też zamykania konkretnych branż. Uważam, że my mamy bardzo dużo do powiedzenia, dlatego że znamy specyfikę tych branż. Dialog między przedsiębiorcami a rządem powinien pomóc we wprowadzaniu restrykcji bardziej dostosowanych do sytuacji – podkreśla ekspertka. – Firmy nie zawsze rozumiały powody tych restrykcji, nie zawsze miały one uzasadnienie merytoryczne. Jak można wytłumaczyć to, że fryzjer mógł iść do dyskontu, a pracownica dyskontu nie mogła iść do fryzjera. Też nie było dla nas zrozumiałe, dlaczego branża fitness została całkowicie zamknięta, ponieważ nie przedstawiono nam żadnych badań, które by argumentowały tę decyzję.

W dużej mierze na skutek pandemii koronawirusa, oraz mającym jej zapobiegać kolejnym lockdownom w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej w 2020 roku przedsiębiorcy złożyli ponad 140 tys. wniosków o zakończenie działalności gospodarczej. Kolejnych 280 tys. firm zawiesiło swoje działania. Od stycznia do maja br. takich wniosków było odpowiednio 70 tys. i blisko 94 tys. Najwięcej z nich pochodzi z branży gastronomicznej, hotelarskiej i fitness. To one właśnie najbardziej ucierpiały do tej pory. Według Licznika Strat Lockdownowych WEI  straciły one odpowiednio 2,8 mld, 2,1 mld oraz 1,6 mld zł. Większe straty zanotowała branża rozrywkowo-kulturalna – ponad 3,1 mld zł.

– Nasz region jest bardzo mocno zaangażowany właśnie w te branże. Obserwowałam, jak nasi hotelarze przez wiele miesięcy mocno byli dotknięci tym, że nie mogli działać. Przede wszystkim te branże ucierpiały z powodu utraty dużej liczby pracowników. Wiele z tych osób, które pracowały w turystyce czy gastronomii, przeszło na przykład do e-commerce czy branży logistycznej. Po prostu chcą mieć pewność jutra, a nie jest do końca wiadome, czy lockdown nie będzie ponownie wprowadzony – komentuje prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Wydaje się, że produkt krajowy brutto w następnych kwartałach i mierzony rok do roku będzie powyżej 5 proc., a więc z pewnością w związku z odbudową konsumpcji i gospodarki realnej będziemy mieli rozkwit gospodarki w najbliższych okresach – prognozuje dr hab. Elżbieta Chojna-Duch, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, była członkini Rady Polityki Pieniężnej. Jej zdaniem prognozy dla Polski wyróżniają się pozytywnie na tle innych krajów europejskich, podobnie jak stan finansów publicznych i poziom zadłużenia. Jednak nadzwyczajna sytuacja, w jakiej pandemia postawiła unijne gospodarki, wymagała zdecydowanych i szybkich działań, które mogą być oceniane jako nieprzejrzyste.

– Stan finansów publicznych w porównaniu chociażby z innymi krajami Unii Europejskiej jest stabilny i niezagrożony – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes dr hab. Elżbieta Chojna-Duch.­ – Miejmy nadzieję, że czwarta fala pandemii nie nastąpi i będziemy powoli odbudowywać nasze finanse publiczne po tym okresie, który spowodował ich nieprzejrzystość. Rząd musiał działać szybko, bo skutki pandemii były destrukcyjne dla społeczeństwa i gospodarki.

Ekonomistka przypomina, że Unia Europejska w marcu 2020 roku zezwoliła na zwiększenie wydatków oraz powiększenie kryteriów deficytu i długu publicznego, natomiast Polska nie naruszyła dopuszczalnego przez Konstytucję RP poziomu 60 proc. długu do PKB, ponieważ zadłużenie sektora finansów publicznych lekko przekroczyło 57 proc. Jednak na początku lipca prezes NIK Marian Banaś w analizie wykonania budżetu państwa skrytykował rząd za „wypychanie” wydatków pomocowych poza budżet tak, by nie przekroczyć granicy 55 proc. PKB. To próg ostrzegawczy, którego pokonanie pociągałoby za sobą konieczność wdrożenia rozwiązań stabilizujących finanse publiczne.

Prezes NIK swoje zarzuty przedstawił na konferencji „Przejrzyste finanse publiczne jako fundament odbudowy gospodarki po pandemii” zorganizowanej 8 lipca, ale zaopiniował pozytywnie sprawozdanie rządu, gdyż „budżet państwa został wykonany zgodnie z ustawą budżetową”. Zarzucił jednak nieprzejrzystość finansowania tarcz, np. dokonywanie ich z pominięciem budżetu państwa (przekazywanie obligacji państwowym firmom, finansowanie Funduszu Solidarnościowego z pożyczek, które mają małe szanse na spłatę) czy ujmowanie w budżecie wydatków w rzeczywistości nieponiesionych w 2020 roku. Jak podkreśliła Elżbieta Chojna-Duch podczas wspomnianej konferencji, wzrost wydatków związany z ratowaniem gospodarki, przedsiębiorców i miejsc pracy był kolosalny, a co za tym idzie – pogorszył sytuację budżetu państwa i finansów publicznych. Udało się ją jednak zachować stabilną dzięki pewnemu obejściu konstytucyjnej zasady jawności finansów publicznych i ustawy o finansach publicznych. Takie nadzwyczajne rozwiązania wdrażano na całym świecie.

– Oczywiście przejrzystość finansów publicznych jest bezwzględnie potrzebna. Ona wynika z Konstytucji i z ustawy o finansach publicznych. Dobrze, że taka konferencja się odbyła, a raport będzie upubliczniony. Teraz trzeba się zastanowić, jak wyjść z tej strategii nadmiernego, być może, zadłużenia publicznego – mówi ekonomistka. – Tarcza, która służyła odbudowie gospodarki w pierwszej fazie pandemii, była bezwzględnie konieczna i działanie to było bardzo skuteczne. Ponadto Narodowy Bank Polski po raz pierwszy w historii zastosował tzw. luzowanie ilościowe, co pomogło rządowi złagodzić straty związane z pandemią.

Jak podkreśla, pandemia zmieniła podejście do przejrzystości finansów publicznych w UE, w związku z czym reguły fiskalne zostały zawieszone. Widać to po finansach niektórych państw członkowskich. Średnio w UE dług publiczny oscyluje wokół 90 proc. W krajach południa Europy jest jeszcze wyższy: w Grecji przekracza 200 proc. PKB, we Włoszech stanowi ok. 160 proc., w Hiszpanii – 120 proc., a w Portugalii niemal 135 proc. Problemy tych krajów pogłębiło zamrożenie w ubiegłym roku turystyki, na której w dużym stopniu opierają się ich gospodarki, oraz posiadanie wspólnej np. z Niemcami waluty.

– Być może czeka nas jeszcze fala wynikająca z uwspólnotowienia zadłużenia europejskiego. Kraje południa Europy mają wysoki poziom zadłużenia i miejmy nadzieję, że ten dług nie spocznie na naszych barkach – komentuje Elżbieta Chojna-Duch. 

Poprawie stanu finansów publicznych – zarówno w Polsce, jak i w Europie – będzie służyć stopniowe odbudowywanie gospodarki. Zdaniem ekspertki perspektywy dla polskiego rynku są szczególnie obiecujące.

– Wydaje się, że produkt krajowy brutto w następnych kwartałach i mierzony rok do roku będzie powyżej 5 proc., a więc z pewnością w związku z odbudową konsumpcji i gospodarki realnej będziemy mieli rozkwit gospodarki w najbliższych okresach – ocenia ekonomistka UW. – Musimy się skupić na gospodarce realnej. Mamy finanse z Unii Europejskiej, z Funduszu Odbudowy, również z naszego Krajowego Planu Odbudowy i środki, które są realizowane w związku z Polskim Ładem.

Według statystyk Głównego Urzędu Statystycznego bezrobocie w czerwcu br. wyniosło 4,9 proc. i było o 0,2 pkt proc. niższe niż w maju oraz o 1,1 pkt proc. niż w czerwcu 2021 roku. To najniższy wynik od 32 lat. W dużej mierze jest to efekt dużego zapotrzebowania na pracowników sezonowych – dlatego latem z reguły bezrobocie spada najmocniej. Jednak na rynku widać już zmniejszającą się liczbę ogłoszeń o pracę i słabnącą presję płacową. Firmy spodziewają się recesji, nie wydaje się jednak, by miały redukować zatrudnienie.

Obserwujemy spadek liczby ogłoszeń o pracę o kilka punktów procentowych w stosunku i do zeszłego roku, i nawet w maju do kwietnia, co może być w pewien sposób niepokojące, bo wiemy, że jest więcej ogłoszeń na prace sezonowe. To oznacza, że jest ich znacznie mniej w innych dziedzinach – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Wojciech Ratajczyk, członek zarządu Polskiego Forum HR, prezes zarządu agencji zatrudnienia Trenkwalder. – Główne zagrożone dziedziny to jest bankowość, finanse, ubezpieczenia.

W gospodarce nadchodzi spowolnienie spowodowane wysoką inflacją i będącymi jej konsekwencją podwyżkami stop procentowych. Według odczytu GUS w czerwcu inflacja sięgnęła 15,5 proc., najwięcej od marca 1997 roku. Rada Polityki Pieniężnej podnosi stopy procentowe od października 2021 roku; w tym czasie referencyjna stopa podniosła się z 0,1 proc. do 6,5 proc., a nie brakuje głosów, że będą kolejne podwyżki. Przekłada się to na aktywność gospodarczą, a więc także na rynek pracy.

W czerwcu br. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw (zatrudniających co najmniej 10 osób) było wyższe o 2,2 proc. w porównaniu z czerwcem ub.r., a tylko o 0,1 proc. niższe niż w maju br.  

Firmy badane przez nas wykazują bardzo duży stopień niepewności. 50 proc. firm przewiduje recesję, tylko 8 proc. firm przewiduje wzrost, jednocześnie tylko 25 proc. firm przewiduje zatrudnianie nowych pracowników, jeszcze jesienią 2021 roku było to ponad 30 proc. – mówi Wojciech Ratajczyk. – Tylko 8 proc. przedsiębiorstw przewiduje spadek zatrudnienia, zwolnienia. Oznacza to, że firmy, pomimo dużej niepewności, chcą budować albo co najmniej utrzymać swoje stałe zespoły, co według mnie świadczy o tym, że bezrobocie w najbliższym czasie, jeśli nie wydarzy się jakaś ekonomiczna katastrofa, nie będzie znacząco wzrastać.

Krajowa Izba Gospodarcza w komentarzu do czerwcowych danych GUS prognozuje, że w okresie sierpień–październik stopa bezrobocia może nawet jeszcze spaść – do 4,8 proc., a zimą spodziewa się powrotu do poziomu 5 proc.

Zgodnie z metodologią Eurostatu bezrobocie w Polsce wyniosło w maju 2,7 proc., co było drugim najniższym wynikiem w Unii Europejskiej (niższe jest tylko w Czechach, 2,5 proc.). Dla porównania średnia dla UE wyniosła 6,1 proc., a dla strefy euro – 6,6 proc. Gorzej sytuacja wygląda wśród młodych poniżej 25. roku życia, gdzie zajmujemy ósme miejsce ex aequo z Danią – 8,8 proc.

GUS wskazuje, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w czerwcu było wyższe o 13 proc. niż rok temu i wyniosło 6554,87 zł brutto. Względem maja br. wzrosło o 2,4 proc.

 Do tej pory presja na wzrost wynagrodzeń jest bardzo silna, jednocześnie mamy badania, które pokazują, że tylko poniżej 1/3 firm planuje dzisiaj podwyżki płac, jeszcze niedawno było to ponad 50 proc. Pokazuje to, że na tym rynku 50 proc. firm przewiduje w jakiś sposób recesję lub zahamowanie wzrostu. Wydaje nam się, że presja płacowa w najbliższych miesiącach, może kwartałach zmaleje, choć biorąc pod uwagę wysoki stopień inflacji, nie możemy wykluczyć, że w ogóle jej nie będzie – przewiduje prezes agencji Trenkwalder. – W dzisiejszej sytuacji skłonność do dawania podwyżek prawdopodobnie będzie maleć, ponieważ całość kosztów przedsiębiorstwa, w tym koszty personalne, rośnie w związku właśnie z inflacją.

Pensje mogą rosnąć w tych branżach, w których najmocniej odczuwalny jest brak pracowników.

– Nadal jest to branża informatyczna, nadal są to inżynierowie, nadal są to specjaliści do obsługi wysokich technologii w przemyśle. Jednocześnie obserwujemy mniejsze zainteresowanie przedsiębiorców zatrudnianiem pracowników w takich branżach jak finanse, ubezpieczenia, a więc prawdopodobnie tam ta presja jest niższa i wzrost zarobków będzie również niższy – ocenia członek zarządu Polskiego Forum HR.

Jak wskazuje raport ManpowerGroup „Niedobór talentów”, siedmiu na dziesięciu pracodawców boryka się z trudnościami w zrekrutowaniu nowych pracowników z odpowiednimi umiejętnościami. Najtrudniej jest znaleźć u kandydatów umiejętności z obszaru IT & analizy danych, logistyki & operacji oraz obsługi klienta.

Odsetek osób po 65. roku życia wśród czynnych zawodowo lekarzy wynosi ok. 20 proc. – Jesteśmy pod tym względem na niechlubnym trzecim miejscu w Europie – mówi Jarosław Frąckowiak z PEX PharmaSequence. Pod względem liczby lekarzy i pielęgniarek też nie wypadamy najlepiej, a statystyki z roku na rok są coraz bardziej niepokojące. Receptą na niedobór...
Nie tylko dostęp do usług, lecz także tworzenie nowych rozwiązań technologicznych. Polska szybko awansuje w międzynarodowych rankingach ucyfrowienia. Problemem wciąż są jednak białe plamy, czyli miejsca poza zasięgiem sieci dostępu do internetu. Kuleje cyfryzacja administracji państwowej i e-biznes. Musimy myśleć, co zrobić, żeby za 5–10 lat Polska była synonimem innowacyjności na światowym rynku,...
Od początku 2020 roku w umowach i instrumentach finansowych będzie można bez przeszkód stosować WIBOR, czyli kluczowy wskaźnik referencyjny na rynku finansowym. Metoda jego wyznaczania dostosowana do unijnego rozporządzenia BMR ma zapewnić, że wskaźnik ten będzie bardziej przejrzysty i odporny na manipulację, a przy tym, bezpieczniejszy dla rynku i kredytobiorców. W Polsce za nadzór...

Mimo pandemii koronawirusa i zawirowań gospodarczych inwestorzy zagraniczni chętnie lokują kapitał nad Wisłą. Polska Agencja Inwestycji i Handlu obsłużyła w ubiegłym roku 58 inwestycji o łącznej wartości ponad 2,7 mld euro oraz potencjale stworzenia 10 tys. nowych miejsc pracy. – Ten rok będzie dla nas rekordowy. Już w pierwszym półroczu poziom inwestycji zagranicznych w Polsce jest taki jak w całym ubiegłym roku – podkreśla Grzegorz Słomkowski, członek zarządu PAIH. Najwięcej projektów pochodzi z branży usług dla biznesu, ale wysoko są także tak perspektywiczne branże jak elektromobilność.

Znaczenie i pozycja Polski w światowych łańcuchach dostaw konsekwentnie rośnie. Jesteśmy pod tym względem coraz bardziej doceniani na arenie międzynarodowej. Od czasu transformacji ustrojowej, która otworzyła nas na współpracę z globalnym rynkiem, miało miejsce wiele istotnych wydarzeń, stanowiących impulsy do rozwoju. To m.in. wejście Polski do Unii Europejskiej czy organizacja Euro 2012 – wymienia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Grzegorz Słomkowski.

Te wydarzenia, ale także strumień pieniędzy z UE umożliwiły znaczącą rozbudowę infrastruktury drogowej, kolejowej, lotniczej czy portowej, co jest kluczowe dla inwestorów zagranicznych. Według rankingu fDi Markets Polska jest trzecią najpopularniejszą lokalizacją dla bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Europie w 2020 roku, przyciągając projekty o łącznej wartości 17 mld euro, szczególnie w sektorach elektromobilności, odnawialnych źródeł energii i IT. Plasuje się zaraz za Wielką Brytanią i Niemcami oraz jest numerem jeden w regionie.

Jak podkreśla członek zarządu PAIH, Polska od lat jest stabilnym gospodarczo partnerem, który ma wiele do zaoferowania inwestorom z bardzo różnych branż: od strategicznej lokalizacji i dobrze przygotowanej infrastruktury dla zakładów przemysłowych, aż po wykwalifikowane kadry i konkurencyjne koszty pracy dla inwestorów sektora nowoczesnych usług dla biznesu. Partnerom spoza UE oferuje także dostęp do jednolitego rynku unijnego dzięki kulturowej i geograficznej bliskości do Europy Zachodniej. Poza tym w przeciwieństwie do gospodarek sąsiednich państw nasza nie opiera się wyłącznie na jednej gałęzi przemysłu, co daje nam istotną przewagę – różnorodność.

Nasz kraj jest jednym z największych producentów w 10 z 13 sektorów kluczowych, ze szczególnym uwzględnieniem przemysłu chemicznego, artykułów konsumpcyjnych trwałego użytku, przemysłu spożywczego i rolniczego, a także modowego. Te kluczowe branże są w pierwszej piątce pod względem wielkości bezpośrednich inwestycji zagranicznych na świecie – uściśla ekspert.

W ostatnich latach zmienił się w Polsce system zachęt dla inwestorów zagranicznych. Zwolnienia z podatku dochodowego w ramach Polskiej Strefy Inwestycji możliwe jest obecnie na terenie całego kraju, a nie tylko na gruntach należących do specjalnych stref ekonomicznych. Ponadto na początku tego roku zmienił się także program wspierania inwestycji o kluczowym znaczeniu dla Polski – nowe kryteria umożliwiają wsparcie także dla mniejszych firm.

Jeśli chodzi o granty inwestycyjne, ułatwiono proces aplikacyjny firmom innowacyjnym, na rozwoju których szczególnie nam zależy. W ramach regionalnej pomocy publicznej inwestorzy mogą również w wielu miejscach skorzystać ze zwolnienia z podatku od nieruchomości. Ci, którzy realizują projekty z zakresu badań i rozwoju, mogą liczyć na odliczenie podatkowe w wysokości nawet 250 proc. kosztów ponoszonych na ten cel i nie wpływa to negatywnie na zwolnienie podatkowe w ramach Polskiej Strefy Inwestycji. Dodatkowo przychody z praw własności intelektualnej mogą następnie opodatkować bardzo korzystną, 5-proc. stawką podatkową – wymienia Grzegorz Słomkowski.

Jak podkreśla, system zachęt się sprawdza, dzięki czemu inwestycji zagranicznych w Polsce przybywa. Widać to także w działalności Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu. Wśród 58 projektów obsłużonych przez agencję w ubiegłym roku są zarówno inwestycje produkcyjne, jak i z sektora nowoczesnych usług.

To są głównie duże inwestycje, które mają perspektywę wieloletnią, więc inwestorzy zagraniczni nie kierowali się wpływem COVID-u. Wynik ubiegłego roku – ponad 2,7 mld euro i ponad 10 tys. potencjalnie stworzonych miejsc pracy – był w zasadzie taki sam jak w poprzednim, niecovidowym roku – mówi członek zarządu PAIH.

Pandemia zmieniła jednak podejście do obsługi inwestycji. Duża część wizyt lokalizacyjnych odbywa się wciąż online. Wydarzenia promujące Polskę, jako dobre miejsce dla inwestycji, również zmieniły formę ze stacjonarnej na wirtualną. PAIH uruchomiła cykl webinariów skierowanych do najbardziej perspektywicznych branż.

– Mogę z całą pewnością powiedzieć, że ten rok będzie dla nas rekordowy, bo już w pierwszym półroczu osiągnęliśmy taki poziom inwestycji jak w całym ubiegłym roku – podkreśla Grzegorz Słomkowski.

Według danych PAIH do lipca tego roku zostało sfinalizowanych 48 projektów inwestycyjnych o wartości ponad 1,7 mld euro. W porównaniu do lipca 2020 roku oznacza to wzrost liczby projektów o 167 proc. Liczba zadeklarowanych miejsc pracy jest ponadtrzykrotnie wyższa – prawie 8,5 tys. wobec 2,5 tys. w lipcu 2020 roku. Agencja prowadzi 184 projekty, podczas gdy przed rokiem było ich 175 w analogicznym czasie. Najwięcej inwestycji pochodzi z Białorusi (39), co jest efektem programu „Poland. Business Harbour”, ale to koreańskie, amerykańskie i chińskie dominują pod względem wartości (odpowiednio 3,2 mld euro, 1,18 mld euro i 1,04 mld euro). Najpopularniejsze branże to usługi wsparcia biznesu (36 inwestycji), motoryzacja (20) i elektromobilność (17). Jak podkreślają przedstawiciele PAIH, lokowanie się w Polsce branż z dużym potencjałem na przyszłość (np. wspomniana elektromobilność) potwierdza wysoką atrakcyjność inwestycyjną naszego kraju i dodatkowo stale ją zwiększa. Polska staje się bowiem hubem dla projektów z tej branży, przyciągając inwestycje z pokrewnych sektorów, a także dostawców i poddostawców dla danego sektora.

Nowoczesne rozwiązania rekreacyjne. Myśląc o bezpłatnych obiektach rekreacyjnych w przestrzeni miejskiej, każdemu z nas przychodzą do głowy place zabaw oraz niezwykle popularne w ostatnich latach siłownie zewnętrzne. W naszej okolicy pojawia się też coraz więcej skate parków, urządzeń do uprawiania street workoutu, parków linowych czy torów dla wrotkarzy. Jak doskonale...