Mimo wzrostu produkcji budowlano-montażowej, kondycja finansowa polskich spółek z tej branży uległa pogorszeniu. Przyczynił się do tego m.in. wzrost cen materiałów budowlanych oraz kosztów pracy i podwykonawstwa – wynika z analiz Deloitte. Z tego typu wyzwaniami branża radzi sobie poprzez digitalizację. Coraz chętniej sięga się po robotyzację czy prefabrykację w budownictwie. Szansą są także systemy modelowania informacji. Jak...
W Polsce działalność innowacyjną prowadzi blisko 35 proc. krajowych przedsiębiorstw – to wciąż niewiele w porównaniu do unijnej średniej sięgającej prawie 53 proc. Jednak zwiększenie tego odsetka firm, które rozwijają innowacje, może być w nadchodzących latach receptą na trwały rozwój krajowej gospodarki. Tych inwestycji w innowacje potrzebujemy m.in. w obszarze energetyki, która przechodzi ogromny proces transformacji. Kluczowe...

– Mamy dosyć pozytywną ocenę tego dokumentu. Natomiast pytanie, na ile on faktycznie zostanie zrealizowany, bo w polskiej polityce publicznej często powstają dobre dokumenty, które potem zasilają półki archiwów, zamiast w praktyce kształtować rzeczywistość – mówi dr Jakub Szlachetko, prezes Instytutu Metropolitalnego, oceniając opublikowany niedawno projekt „Krajowej Polityki Miejskiej 2030”. Dokument ten diagnozuje główne problemy i wyznacza kierunki rozwoju polskich miast w horyzoncie nadchodzącej dekady. Strategia, którą wcześniej pozytywnie zaopiniowała także Unia Metropolii Polskich, ma zostać przyjęta w czerwcu tego roku.

 „Krajowa Polityka Miejska 2030” to dokument, który potencjalnie teoretycznie ma duże zastosowanie w przypadku metropolii. Natomiast problem tkwi w tym, na ile ten dokument zostanie zrealizowany, wdrożony i przez parlament, który działa w drodze ustawy, i przez administrację rządową – mówi agencji Newseria Biznes dr Jakub Szlachetko. – Instytut Metropolitalny brał udział w pracach nad KPM 2030 i generalnie mamy dosyć pozytywną ocenę tego dokumentu. Jego ustalenia są zasadniczo zgodne z naszym programem, natomiast pytanie właśnie, na ile słowo ciałem się stanie.

Pod koniec grudnia ub.r. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej opublikowało projekt „Krajowej Polityki Miejskiej 2030” (KPM) i rozpoczęło proces konsultacji społecznych, które zakończyły się 31 stycznia br. W dokumencie zaproponowano rozwiązania i instrumenty przewidziane na poziomie samorządowym i ogólnopolskim, których celem jest zwiększenie efektywności działania miast i czynienie ich coraz bardziej przyjaznymi dla mieszkańców. Resort wskazuje, że szczególną uwagę poświęcono w nim małym i średnim ośrodkom miejskim.

KPM 2030 określa kierunki przyszłego rozwoju społecznego, gospodarczego i przestrzennego miast oraz diagnozuje najważniejsze problemy i wyzwania, z jakimi aktualnie się mierzą. Wśród najważniejszych wymienia m.in. jakość środowiska przyrodniczego i działania adaptacyjne wobec zmian klimatu, systemy mobilności miejskiej i bezpieczeństwa ruchu, promocję działań społecznych – ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb mieszkaniowych – oraz problemy suburbanizacji i ładu przestrzennego.

– System planowania i zagospodarowania przestrzennego to wyzwanie, które stoi już przed czwartym z kolei rządem. Obawiamy się, że kolejny rząd znów obieca reformę, przygotowanie nowej ustawy czy uporządkowanie regulacji. Ale od dekady to się jeszcze niestety nikomu nie udało – zauważa prezes Instytutu Metropolitalnego. – Niedawno pojawił się projekt nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, w której drzemie pewien potencjał. W warstwie diagnostycznej zidentyfikowano mankamenty aktualnej regulacji. Pytanie, na ile ta propozycja faktycznie będzie w stanie wyeliminować te bolączki systemu. Mam nadzieję, że ustawodawca będzie dalej szedł tym torem, doprecyzuje regulacje i ta ustawa wejdzie w życie.

Z opublikowanego w styczniu br. raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że chaos przestrzenny generuje w tej chwili znaczące koszty ekonomiczne po stronie samorządów, sięgające 84,3 mld zł rocznie. Główną przyczyną tego problemu są dynamiczne procesy osiedleńcze, niedostateczny stan planowania przestrzennego na poziomie lokalnym oraz nadpodaż terenów przeznaczonych pod budownictwo mieszkaniowe. Skutkiem chaosu przestrzennego jest zaś m.in. nierównomierny dostęp do usług publicznych. O ile na niską dostępność transportową narzeka tylko 14 proc. mieszkańców największych miast, o tyle w przypadku stref podmiejskich odsetek ten rośnie do 45 proc. (raport „Społeczno-gospodarcze skutki chaosu przestrzennego”).

Budujemy od końca: najpierw domy, potem cała reszta. I budujemy wszędzie, bez żadnych ograniczeń, nie respektując żadnych zasad dotyczących np. kondensacji zabudowy, modelu miasta zwartego. To oczywiste, że jeśli wybudujemy dom na końcu świata, to nikt tam nie podciągnie mediów czy drogi, bo to są niesamowite koszty. Brakuje nieco bardziej restrykcyjnej polityki przestrzennej, która by tę zabudowę kondensowała na mniejszych obszarach – mówi dr Jakub Szlachetko. – Dzika, chaotyczna, niekontrolowana suburbanizacja to najważniejszy problem, podkreślany już od kilkunastu lat. Miasta i zabudowa się rozlewają, a nie towarzyszy temu ani żadna myśl planistyczna, ani budowa infrastruktury transportowej, ani lokalizacja usług publicznych. To generuje szereg trudności po stronie administracji, biznesu i mieszkańców. Z tym problemem władza powinna się zmierzyć jak najszybciej.

Prezes Instytutu Metropolitalnego wskazuje, że nie mniejszym wyzwaniem dla miast są w tej chwili kwestie środowiskowe i te związane z adaptacją do zmian klimatu. Przytaczane w KPM 2030 dane wskazują, że miasta są coraz częściej narażone na ekstremalne zjawiska pogodowe, takie jak wysokie temperatury (średnia roczna temperatura w okresie 1951–2020 wzrosła o 2,8°C) czy nawalne deszcze (zwiększone opady roczne o 10–15 proc.). Przykładowo rok 2019 w 11 spośród 14 badanych miast był ekstremalnie ciepły, a w pozostałych – anomalnie ciepły (dane z „Raportu o stanie polskich miast: Środowisko i adaptacja do zmian klimatu” Instytutu Rozwoju Miast i Regionów). Miasta borykają się także z problemem suszy hydrologicznej – ich zasklepione i zabetonowane brzegi powodują, że stan wód większości głównych rzek oraz poziom wód gruntowych z biegiem lat się obniża. Miastom grozi więc pustynnienie. Z kolei infrastruktura kanalizacji deszczowej w miastach nie jest dostosowana do zjawisk opadów nawalnych, co skutkuje podtopieniami.

Jednocześnie w miastach brakuje obiektów małej retencji, w których można zmagazynować nadwyżki wody z deszczy nawalnych i wykorzystać ją w suchszych okresach. Niekorzystną sytuację potęgują długotrwałe braki opadów oraz coraz cieplejsze i bezśnieżne zimy. W związku z tym polskim miastom grozi susza hydrologiczna. Dodatkowym problemem jest fakt, że zasoby wody pitnej w Polsce są jednymi z najniższych w Europie – czytamy w projekcie KPM 2030.

Problem jest o tyle poważny, że w polskich miastach mieszka dziś ok. 23 mln osób, czyli ponad 60 proc. populacji kraju, a liczba ta będzie się zwiększać.

Również w obszarze walki ze skutkami zmian klimatu planowanie przestrzenne ma duże znaczenie.

– Jeżeli myślimy o odporności miast na zmiany klimatyczne, należałoby wzmocnić funkcjonalność miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego (MPZP). Gmina powinna wiedzieć, że może z powodzeniem kształtować przestrzeń w różnym zakresie. Jednak te plany są bardzo mocno ograniczane przez regulację ustawową, ale również praktykę sądową. To jest pierwsza rzecz, którą powinniśmy naprawić – ocenia dr Jakub Szlachetko. – Oprócz tego pojawiały się też propozycje tworzenia różnych dokumentów na poziomie miejskim, np. miejscowych planów adaptacyjnych do zmian klimatycznych. Jestem sceptyczny, bo w mojej ocenie jest to mnożenie bytów ponad potrzeby. Gminy i tak są obciążone szeregiem różnych strategii, programów i planów, natomiast brakuje instrumentów wdrożeniowych i pod tym kątem się niewiele w porządku prawnym zmienia.

Do głównych problemów miast w obszarze środowiskowym zaliczają się w tej chwili deficyt terenów zielonych, pogłębiająca się susza hydrologiczna i zanieczyszczenia powietrza. Dlatego „Krajowa Polityka Miejska 2030” wskazuje m.in. na konieczność wprowadzania rozwiązań prawnych w zakresie „błękitno-zielonej infrastruktury” przeciwdziałania powodziom miejskim, wprowadzenie standardów ochrony i kształtowania zieleni w procesach inwestycyjnych oraz zwiększania naturalnej retencji i powierzchni biologicznie czynnej. Do poprawy jakości powietrza mają się natomiast przyczynić inwestycje w zmniejszenie energochłonności budynków mieszkalnych i niwelowanie głównych źródeł niskiej emisji w transporcie.

Wśród innych wyzwań, którymi zajmuje się KPM 2030, są m.in. poprawa dostępności mieszkań i zdolności inwestycyjnej miast, zrównoważona mobilność i poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego,

W trakcie konsultacji szczegółowe uwagi do projektu „Krajowej Polityki Miejskiej 2030” przedstawiła również Unia Metropolii Polskich im. Pawła Adamowicza, która pozytywnie zaopiniowała projekt tego dokumentu w zakresie diagnozy wyzwań i większości proponowanych rozwiązań, których wdrożenie pozwoli poprawić efektywność zarządzania miejskiego. Jednocześnie UMP zwraca jednak uwagę, że ważne dla miast tematy – takie jak kryzys demograficzny, migracje, transformacja energetyczna czy przyszłość miast w erze cyfrowej – zostały w nim pominięte lub potraktowane zdawkowo.

Jak poinformowała 10 lutego br. sekretarz stanu w MFiPR Małgorzata Jarosińska-Jedynak, „Krajowa Polityka Miejska 2030” powinna zostać przyjęta przez Radę Ministrów jeszcze w czerwcu tego roku, żeby następnie mogła zostać zaprezentowana podczas Światowego Forum Miejskiego, które odbędzie się 26–30 czerwca w Katowicach pod egidą ONZ.

Lokum Deweloper, lider w segmencie mieszkań o podwyższonym standardzie we Wrocławiu, rozpoznał w wyniku 2018 r. 900 lokali, o 39%więcej, niż w roku poprzednim. To jak dotąd najwyższy wolumen w historii Spółki. Lokum Deweloper rozpoznając w wyniku 900 lokali zrealizował potencjał rozpoznań na 2018 r. w 92%. Zanotował tym samym...
Trwa nabór do „Platform startowych dla nowych pomysłów” finansowany z Funduszy Europejskich dla Polski Wschodniej 2021–2027. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości wybrała sześć partnerskich ośrodków innowacji, które będą oferować start-upom bezpłatne programy inkubacji. Platformy pomogą rozwinąć technologicznie produkt i zapewnić mu przewagę konkurencyjną, umożliwią dostęp do najlepszych menedżerów i rynkowych praktyków, ale też finansowanie...
Zgodnie z przepisami, które weszły w życie na początku września, samorządy mogą przekazywać swoje odpady komunalne do spalarni położonych na obszarze całej Polski, jeśli tylko im się to opłaca. Te natomiast powinny odbierać je od wszystkich zainteresowanych podmiotów. Spółka PGE Energia Ciepła, która zarządza jedną z najnowocześniejszych w Europie instalacji do termicznego przetwarzania...
Sprzedaż mieszkania z lokatorem.  Kupno i sprzedaż mieszkania z lokatorem.  Jak sprzedać mieszkanie z lokatorem? Sprzedaż mieszkania z lokatorem lub najemcą. Eksmisja lokatora - czy jest możliwa? Skup nieruchomości z lokatorami - na czym to polega? Sprzedaż mieszkania z lokatorem - czy to się opłaca? Lokator zameldowany z prawem...
W przyszłym roku wchodzą w życie nowe standardy w budownictwie dotyczące efektywności energetycznej. Producenci materiałów budowlanych, stolarki i chemii budowlanej będą musieli spełnić bardziej restrykcyjne wymogi i wycofać z rynku część tańszych produktów. W ocenie branży przełoży się to na wzrost kosztów o 20–30 proc. To zaś odbije się na portfelach Polaków, którzy planują budowę,...
Cover to zespół ludzi, którzy już od 2005 roku z powodzeniem realizują najtrudniejsze zlecenia w zakresie szeroko pojętego budownictwa przemysłowego, energetyki wodnej, gospodarki ściekowej oraz ochrony i naprawy konstrukcji budowlanych. Jako nieliczni specjalizujemy się w wąskiej dziedzinie iniekcji ciśnieniowych, wykorzystując najnowsze technologie i sprawdzone materiały na rynku. Każdego klienta traktujemy indywidualnie,...

W I półroczu br. znacząco wzrosła liczba kontroli Państwowej Inspekcji Pracy w obszarze legalności zatrudnienia. Przeprowadzono ich w sumie ok. 15 tys., sprawdzając legalność zatrudnienia w odniesieniu do nieco ponad 17 tys. zagranicznych i blisko 120 tys. polskich pracowników. – Skala nieprawidłowości utrzymuje się na porównywalnym poziomie, co w poprzednich latach – mówi Dariusz Górski z Głównego Inspektoratu Pracy. Jak ocenia, powodem są m.in. zbyt niskie kary, bo wiele firm ma je wkalkulowane w swój model biznesowy. Na razie nie pomogła także zmiana przepisów, które gwarantują zgłaszającemu nieprawidłowości pracownikowi brak konsekwencji.

 Liczba przedsiębiorstw na polskim rynku pracy sięga kilku milionów, natomiast nasza działalność kontrolna dotycząca legalności zatrudnienia to jest tylko pewien wycinek. Nie jesteśmy w stanie skontrolować wszystkich. Niemniej jednak, porównując dane z tego roku i lat ubiegłych, widzimy, że skala tych nieprawidłowości utrzymuje się na zbliżonym poziomie – mówi agencji Newseria Biznes Dariusz Górski, dyrektor Departamentu Legalności Zatrudnienia w Głównym Inspektoracie Pracy.

W ubiegłym roku Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła ponad 54 tys. kontroli, z których 11,5 tys. dotyczyło legalności zatrudnienia obywateli polskich i cudzoziemców. Prawie połowa z nich skończyła się stwierdzeniem nieprawidłowości. Dane za I półrocze br. pokazują natomiast, że liczba kontroli w tym obszarze znacząco wzrosła. Między styczniem a czerwcem br. inspektorzy pracy przeprowadzili w sumie ok. 15 tys. kontroli, z których 10 tys. dotyczyło legalności zatrudnienia i innej pracy zarobkowej obywateli polskich, a 5 tys. – cudzoziemców. Duża różnica między tym a ubiegłym rokiem wynika głównie z covidowych restrykcji obowiązujących w I półroczu 2021 roku.

– Legalność zatrudnienia jest przez nas analizowana przez pryzmat trzech elementów formalnych. Pierwszym jest zgłoszenie do ubezpieczenia społecznego, drugim – umowa o pracę zawarta na piśmie w wymaganym terminie. Z kolei trzeci dotyczy osób bezrobotnych zgłoszonych do rejestrów powiatowych urzędów pracy, które nie powiadamiają tegoż urzędu o fakcie podjęcia pracy i popełniają w ten sposób nadużycie – tłumaczy ekspert.

Jak wynika z wstępnych danych udostępnionych przez PIP, w I półroczu br. przeanalizowano rodzaj i warunki zawartej umowy w stosunku do 50,2 tys. polskich pracowników. Okazało się, że 610 osób umowy nie miało w ogóle, a w ponad 890 przypadkach stwierdzono w tym zakresie uchybienia. Zgłoszenie do ubezpieczeń społecznych zbadano w stosunku do 48,7 tys. pracowników i 13,7 tys. zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych. Niedopełnienie tego obowiązku stwierdzono odpowiednio w 476 oraz 445 przypadkach. Tutaj dużo wyższa okazała się jednak liczba uchybień, PIP stwierdził ich w sumie 6,8 tys. (5,3 tys. w stosunku pracowników i 1,5 tys. uchybień w stosunku do zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych).

W ostatnim aspekcie – czyli w zakresie zawiadomienia przez bezrobotnego urzędu pracy o podjęciu zatrudnienia – inspektorzy skontrolowali prawie 5,3 tys. osób, z których 97 w ogóle nie dopełniło tego obowiązku, a uchybienia stwierdzono w 64 przypadkach.

Inspektorzy pracy przeprowadzili w I półroczu br. również ok. 5 tys. kontroli i sprawdzili legalność powierzenia pracy ponad 17,1 tys. cudzoziemcom. Powierzenie cudzoziemcowi nielegalnego wykonywania pracy stwierdzono podczas 728 kontroli. Odsetek nielegalnie zatrudnionych obcokrajowców wyniósł 11,4 proc., co przekłada się na 1,96 tys. osób pracujących na czarno.

– Budownictwo, handel i usługi administrowania, pod którymi kryją się także przedsiębiorstwa świadczące usługi agencji zatrudnienia – to branże, w których identyfikujemy nieprawidłowości związane z nielegalnym powierzeniem i wykonywaniem pracy. Nasze kontrole są ukierunkowane właśnie na te podmioty, gdzie ryzyko występowania tych patologii jest największe – mówi dyrektor Departamentu Legalności Zatrudnienia GIP.

Rząd już w ubiegłym roku – w ramach Polskiego Ładu – zapowiedział walkę z zatrudnianiem na czarno i wypłacaniem wynagrodzeń pod stołem, wskazując, że obowiązujące do tej pory przepisy nie chronią pracowników przed nadużyciami. Dlatego od stycznia br. weszły w życie nowe narzędzia prawno-podatkowe, które mają skłonić pracodawców do legalizacji zatrudnienia i wyjścia z szarej strefy.

To jest ogromny problem społeczny – mówi Dariusz Górski. – Podjęte działania mają na celu eliminowanie szarej strefy poprzez zniechęcenie przedsiębiorców do tego, żeby zatrudniali nielegalnie. Z drugiej strony mają zachęcić pracowników, żeby zgłaszali się do inspekcji pracy czy do organów skarbowych i powiadamiali o fakcie nielegalnego zatrudnienia bez ryzyka konsekwencji. Z naszych danych wynika, że jak na razie ta świadomość braku negatywnych konsekwencji nie jest znaczna, co powoduje, że trafia do nas niewiele zgłoszeń. Niemniej jednak w naszej pracy już widzimy pozytywne efekty tej zmienionej regulacji prawnej.

Jak wskazuje, nielegalne powierzenie wykonywania pracy jest w Polsce wykroczeniem zagrożonym grzywną od 1 do nawet 30 tys. zł.

Tak mówi kodeks. Natomiast sankcje nakładane przez inspektora pracy w drodze mandatu karnego są określone pewnym limitem. Jest możliwość nałożenia takiego mandatu w kwocie od 1 do 2 tys. zł – mówi ekspert. – W sytuacji, kiedy inspektor stwierdzi znaczną liczbę nieprawidłowości, może jednak nie skorzystać z tej prostszej ścieżki, ale skierować wniosek o ukaranie do sądu. Wtedy decyzja o wysokości sankcji zależy już od organu, który w tej sprawie orzeka.

Dyrektor w GIP zauważa też, że wiele firm ma wkalkulowane w swój model biznesowy kary za nadużycia dotyczące legalności zatrudnienia. Przedsiębiorcy świadomie łamią przepisy, bo wiedzą, że kary nie są wysokie, więc i tak im się to opłaci.

Sankcje nakładane przez inspektorów pracy są przez wielu postrzegane jako nieodstraszające. I dlatego też są nieskuteczne – mówi Dariusz Górski. – Wnioskujemy nie tylko o podwyższenie wysokości tych kar, ale i o zmianę filozofii nakładania takich sankcji, tzn. za każdego nielegalnie zatrudnionego pracownika do kwoty nie wyższej niż. Są kraje takie jak Austria, Finlandia czy Norwegia, gdzie wysokość kar za nielegalne zatrudnienie jest bardzo wysoka.

Z opublikowanego w zeszłym roku raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że aż 1,4 mln pracowników w Polsce (12 proc. osób zatrudnionych na umowie o pracę) otrzymuje część wynagrodzenia pod stołem. Skala tego zjawiska jest największa w mikrofirmach, zatrudniających do dziewięciu pracowników, gdzie dotyczy to 31 proc. pracowników. Ogółem w ten sposób wypłacanych jest 6 proc. wynagrodzeń w polskiej gospodarce. W 2018 roku suma tego typu wypłat wyniosła 34 mld zł, a straty budżetu państwa z tego tytułu zostały oszacowane na 17 mld zł. Z badań PIE wynika również, że 57 proc. przedsiębiorców działających w drobnych usługach (m.in. gastronomia, zakwaterowanie, uroda) ocenia, że zjawisko płacenia pod stołem jest obecne w ich branży, ten odsetek był wysoki także w handlu i budownictwie.